Buyō Maru

Buyō Maru
Ilustracja
Bandera  Japonia
Armator Kokusai Kisen
1932: Tamai Shōsen
Dane podstawowe
Typ Yoshida Maru Nr 1
Historia
Stocznia Asano Zakład 10
Data budowy 12 lipca 1918
Data wodowania 5 lutego 1919
Data oddania do eksploatacji 19 marca 1919
Data zatonięcia 26 stycznia 1943
Dane techniczne
Pojemność brutto 5450 ton GT
Napęd mechaniczny
Silnik tłokowy silnik parowy
Liczba śrub napędowych 1
Prędkość maks. 11,5 węzła w.

Buyō Marujapoński statek o pojemności brutto 5450 ton zwodowany 5 lutego 1919 roku w zakładzie nr 10 stoczni Asano, przyjęty do eksploatacji w towarzystwie Kokusai Kisen 19 marca 1919 roku, po czym 12 lipca 1932 roku został sprzedany towarzystwu Tamai Shōsen w Kobe. Tuż przed japońskim atakiem na Pearl Harbor, 16 listopada 1941 roku został zarekwirowany przez japońską armię imperialną i zmodyfikowany do pełnienia roli transportowca wojska. Został zatopiony 26 stycznia 1943 roku przez amerykański okręt podwodny USS „Wahoo” (SS-238).

Budowa i konstrukcja

Stępkę pod Buyō Maru położono 12 lipca 1918 roku w należącej do przedsiębiorstwa Asano stoczni nr 10, gdzie zwodowano go 5 lutego 1919 roku, n ieco zas miesiąc później oddano go do eksploatacji przedsiębiorstwu żeglugowemu Kokusai Kisen, które 12 lipca 1932 roku sprzedało go towarzystwu żeglugowemu Tamai Shōsen z siedzibą w Kobe[1]. 16 listopada 1941 roku Buyō Maru został zarekwirowany przez japońską armię imperialną i zmodyfikowany do pełnienia roli transportowca wojska[1].

Służba wojenna jednostki

Od 18 grudnia 1941 roku brał udział w japońskich inwazjach na Filipiny i Palembang w ramach ataku na Sumatrę[1]. W kwietniu 1942 roku wziął udział w konwoju 32 statków z Singapuru do Birmy z materiałami wojennymi oraz żołnierzami, docierając do celu w Rangun[1]. W październiku tego roku pływał do Mako i Takao na Tajwanie. 18 listopada 1942 roku. wraz z pozostałościami konwoju nr 726 zaatakowanego przez amerykański okręt podwodny USS „Salmon” (SS-182), dotarł do Manili na Filipinach[1]. 17 grudnia 1942 roku w konwoju nr 76 Buyō Maru dotarł do Zatoki Tokijskiej. W styczniu 1943 roku transportował oddziały japońskiej 8 Armii Regionalnej z Singapuru[1]. 26 stycznia 1943 w konwoju z Pacific Maru i Fukurei Maru Nr 2 transportował 1126 żołnierzy japońskiej piechoty morskiej i 269 indyjskich jeńców wojennych. Tego dnia konwój został zaatakowany przez USS „Wahoo” (SS-238) pod dowództwem Dudleya Mortona. który zatopił wszystkie statki, wraz z Buyō Maru[1].

Zatopienie

26 stycznia USS „Wahoo” wykrył cztery jednostki, w tym transportowiec oraz tankowiec. Z powodu niewielkiej odległości oraz zygzakowania płynących bez eskorty statków, dowodzący nim kmdr Dudley Morton doszedł do wniosku, że korzystniejszy będzie atak z użyciem rufowych wyrzutni torpedowych. Okręt podwodny odpalił więc po dwie torpedy do dwóch statków. Pierwsza para pocisków trafiła w dziób i rufę statku wiodącego, druga jednostka została trafiona jedynie jedną torpedą, ponieważ w szybko zmieniającej się sytuacji, elektro-mechaniczny TDC (Torpedo Data Computer) nie zdążył przetworzyć ostatnich spływających informacji[2]. Załoga „Wahoo”, nie czekając na wyniki pierwszej salwy, przygotowywała tymczasem okręt do ataku za pomocą gotowych do strzału torped z sześciu wyrzutni dziobowych. Po chwili wzrokowej obserwacji, na „Wahoo” odnaleziono dwie kolejne jednostki – transportowiec wojska oraz zbiornikowiec. Pierwszy z nich był uszkodzony – pochylony na sterburtę oraz z zanurzoną rufą, drugi zaś wolno płynął wprost na „Wahoo”. Jeden z amerykańskich marynarzy, zbyt szybko wcisnął przycisk strzału torpedowego, zanim cel został właściwie namierzony, a komputer kontroli ognia zaopatrzony w prawidłowe dane celu, toteż zbyt wcześnie wystrzelona torpeda chybiła, zdradzając jednocześnie dowódcy transportowca kierunek, z którego należy się spodziewać kolejnego ataku[2].

26 stycznia 1943 roku, „Buyō Maru” tonie po storpedowaniu. Widok z peryskopu USS „Wahoo”

Transportowiec zaczął obracać się dziobem w kierunku „Wahoo”, w międzyczasie ukazując mu jednak całą szerokość swojej burty. „Wahoo” wystrzelił w nią dwie torpedy, które eksplodowały w celu[2]. Druga jednostka wciąż jednak zmierzała w kierunku „Wahoo”, najwyraźniej w zamiarze staranowania go. Z wystrzelonych w nią dwóch torped, jedna eksplodowała przedwcześnie, druga trafiła wprawdzie cel, jednak jej głowica bojowa nie zdetonowała. Wściekły Morton skomentował zdarzenie stwierdzeniem, że wadliwe torpedy kiedyś zabiją ten okręt z całą załogą[2]. Tymczasem załoga amerykańskiego okrętu była pełna uznania dla odwagi kapitana japońskiego statku, który mimo nieprzyjacielskich torped uparcie dążył do staranowania wrogiego okrętu podwodnego. Jak później pisał cytowany już wcześniej George Grinder: „Miałem wyższy szacunek dla kapitana tego frachtowca, niż dla jakiegokolwiek innego wrogiego dowódcy, przeciwko któremu walczyłem”[2]. Morton tymczasem zadawał sobie sprawę z tego, że japoński statek może staranować za chwilę jego okręt, istniała możliwość, że posiada na swoim pokładzie bomby głębinowe. Przerwał więc atak i rozkazał zwiększyć zanurzenie poniżej 100 stóp (30 metrów) i zwiększyć prędkość do maksymalnie możliwej pod wodą. Tymczasem kakofonia podwodnych eksplozji i huków pękającej stali poprzednio trafionych jednostek ogłuszyła sonar okrętu podwodnego do tego stopnia, iż nie było możliwe stwierdzenie za jego pomocą co dzieje się na powierzchni. „Wahoo” musiał więc czekać pod wodą na uciszenie środowiska i dopiero wówczas przeprowadzić nasłuch w celu stwierdzenia czy możliwe jest bezpieczne przejście na głębokość peryskopową i zorientowanie się w sytuacji[2]. Po wyjściu na głębokość peryskopową okazało się że jeden z frachtowców zatonął, drugi oddalał się powoli, a transportowiec stał nieruchomo[3]. Morton zbliżył swój okręt na odległość 1000 jardów (914 metrów) i odpalił torpedę, która jednak nie eksplodowała, co zmusiło „Wahoo” do wystrzelenia kolejnej. Jej detonacja w celu dokładnie pod kominem wywołała ożywiony ruch na pokładzie japońskiego statku, a liczni żołnierze – których liczbę Morton ocenił na kilka tysięcy – zaczęli skakać do wody. W międzyczasie oddalający się wolno frachtowiec, który usiłował wcześniej staranować „Wahoo”, dołączył do tankowca i oba statki odpłynęły. Dowodzący okrętem Morton postanowił chwilowo nie ścigać tych jednostek – ponieważ akumulatory okrętu były niemal całkowicie wyczerpane, postanowił najpierw naładować je w wynurzeniu. Zatopiony transportowiec został też zidentyfikowany jako Buyō Maru. Wkrótce na wodzie zaroiło się od tratw ratunkowych i łodzi różnych rozmiarów, bardzo wielu żołnierzy pływało w kamizelkach ratunkowych. Na horyzoncie dostrzeżono liczne łodzie rybackie i inne małe jednostki spieszące na pomoc.

Morton i Richard O’Kane w centrali w trakcie ataku na Buyō Maru.

Morton podjął decyzję o ostrzelaniu z działa łodzi rozbitków z transportowca, podnosząc, że ratują one japońskich żołnierzy, którzy wobec bliskości do brzegu, wkrótce będą strzelać do Amerykanów[2]. Morton wydał polecenie oddania jednego strzału z działa o kalibrze 4 cali (102 mm) do każdej z łodzi, nakazał też utrzymanie w gotowości broni maszynowej celem zapobieżenia wchodzeniu rozbitków na pokład okrętu podwodnego, której należało użyć jedynie na wyraźny odrębny rozkaz Mortona[2]. Po wynurzeniu okrętu obsługa działa zaczęła przygotowywać je do strzelania, po chwili zaś Morton rozkazał otworzyć ogień do największej z łodzi. W oficjalnym raporcie z tego patrolu Morton i O’Kane napisali:

Otworzono ogień z działa 4” do największej barki załadowanej żołnierzami. Mimo że wszyscy żołnierze wyskoczyli do wody, nasz ogień spotkał się z odpowiedzią broni maszynowej małego kalibru. W takiej sytuacji otworzyliśmy ogień z wszystkiego co mieliśmy. Później obraliśmy kurs 085 stopni i odpłynęliśmy przy największej możliwej prędkości, aby wyprzedzić uszkodzony frachtowiec oraz tankowiec[2].

Po chwili na pokładzie „Wahoo” doszło do eksplozji. Okazało się, że pocisk działka 20 milimetrów utknął i eksplodował w zamku, raniąc dwóch marynarzy „Wahoo”[2]. Jeden z rozbitków płynąc w wodzie starał się zbliżyć do „Wahoo” z zamiarem wrzucenia na jego pokład trzymanego w ręce granatu, został jednak zastrzelony przez jednego z członków załogi z pistoletu kalibru .45 (11,43 mm). Według późniejszych ustaleń, na statku przewożonych było 1126 osób, w tym także 491 jeńców wojennych, głównie indyjskich, lecz także kilku Brytyjczyków, którzy wykorzystywani byli przez Japończyków do niewolniczej pracy. Niektórzy z nich w amerykańskim okręcie podwodnym upatrywali jedyną nadzieję na ocalenie, toteż usiłowali zwrócić na siebie uwagę amerykańskich marynarzy okrzykami „POW! POW!” (Prisoner of War), próbowali też trzymać w ręce coś białego, aby dać Amerykanom do zrozumienia, że nie wszyscy w wodzie są japońskimi żołnierzami. Jednak w ogólnym zgiełku i przy huku silników Diesla okrętu podwodnego, nikt na mostku nie usłyszał ich ani nie zwrócił na nich uwagi[2]. Po umundurowaniu japońskich żołnierzy Morton rozpoznał w nich piechotę morską, co wzmocniło w nim przekonanie, że ci żołnierze nie powinni przetrwać, aby następnego dnia zabijać Amerykanów. Wkrótce jednak dowódca „Wahoo” postanowił zacząć ścigać tych japońskich żołnierzy, którzy przeżyli jego torpedy na dwóch pozostałych statkach, które tymczasem uciekły. W ten sposób jedna z najbardziej kontrowersyjnych bitew morskich II wojny światowej dobiegła końca, po 18 minutach od zatopienia „Buyō Maru”[2]. Spośród osób znajdujących się na statku w chwili storpedowania, w wyniku storpedowania oraz ostrzału śmierć poniosło 195 żołnierzy indyjskich oraz 87 japońskich. Inną relację ze zdarzenia złożył O’Kane, który stwierdził, że Morton nie nakazał strzelać do rozbitków, lecz zniszczyć ich łodzie[4].

W swoim raporcie Morton opisał zabicie setek bądź tysięcy rozbitków z transportowca. Dla niektórych ze środowiska amerykańskiej floty podwodnej było to odrażające zabójstwo z zimną krwią[3], jednakże nikt nie podnosił tej kwestii. Wielu podwodniaków – wobec splendoru i rozgłosu jakie stały się udziałem Mortona i załogi „Wahoo” wobec ogólnej liczby ich sukcesów – uznało to za ciche przyzwolenie najwyższego dowództwa na takie zachowania. W rzeczywistości, ani admirał Charles Lockwood, ani admirał James Fife, ani też Ralph Christie nigdy nie opublikowali dokumentu ustanawiającego amerykańską politykę w tym względzie. Kwestia czy inni dowódcy powinni naśladować Mortona, została więc pozostawiona do ich indywidualnej oceny. Kilku z nich zdecydowało się go naśladować[3].

Incydent Buyō Maru stał się jednak prawdopodobną przyczyną, z powodu której Dudley Morton – jeden z najbardziej zasłużonych amerykańskich dowódców okrętów podwodnych, który do zatopienia USS „Wahoo” 11 października 1943 roku dzierżył miano najskuteczniejszego amerykańskiego dowódcy, a na koniec wojny okazał się drugim najskuteczniejszym amerykańskim kapitanem[5] – mimo zabiegów wielu wysoko postawionych polityków i oficerów US Navy nigdy, nawet pośmiertnie, nie otrzymał Kongresowego Medal Honoru, najwyższego amerykańskiego odznaczenia bojowego, zaś USS Wahoo (SS-238) i jego załoga drugiego Presidential Unit Citation[6]. Pełniący w trakcie tego patrolu funkcję I oficera USS „Wahoo” Richard O'Kane – późniejszy dowódca

Przypisy

  1. a b c d e f g Record of Movement, [on line]
  2. a b c d e f g h i j k l Don Keith: Undersea warrior: the World War II story, s. 161-173
  3. a b c Clay Blair: Silent victory: the U.S. submarine war against Japan., s. 380-386
  4. SS-238, [online]
  5. Joel L. Holwitt: Mush Morton and the Buyo Maru, Proceedings, [on line]]
  6. Don Keith: Undersea warrior: the World War II story, s. 272

Bibliografia