Jedzący kartofle

Jedzący kartofle I
Ilustracja
Autor Vincent van Gogh
Rok wykonania kwiecień 1885
Technika wykonania olej na płótnie
Rozmiar 72,0 × 93,0 cm
Muzeum Kröller-Müller Museum
Jedzący Kartofle II
Ilustracja
Autor Vincent van Gogh
Rok wykonania kwiecień 1885
Technika wykonania olej na płótnie
Rozmiar 81.5 × 114.5 cm
Muzeum Muzeum Vincenta van Gogha

Jedzący kartofle (hol. De aardappeleters, ang. The Potato Eaters) – dwa obrazy Vincenta van Gogha o tym samym tytule, ale różnych wymiarach, namalowane w kwietniu 1885 w Nuenen[1][2]; pierwszy z nich (nr kat.: F 78, JH 734) jest wstępną, olejną wersją drugiego i znajduje się w Kröller-Müller Museum w Otterlo, drugi (nr kat.: F 82, JH 764) natomiast należy do stałej ekspozycji Muzeum van Gogha w Amsterdamie. Istnieje też trzecia wersja, określana jako studium do obrazu głównego, zatytułowana Czterech chłopów jedzących kartofle.

Obraz Jedzący kartofle jest całkowicie własnym, stworzonym w samotności i izolacji dziełem Vincenta van Gogha, najważniejszym w pierwszym okresie jego twórczości, stanowiącym podsumowanie pracy pierwszych pięciu lat[3]. Namalowany grubymi pociągnięciami pędzla i przy użyciu ciemnych, ziemistych barw jest pierwszym arcydziełem artysty[4].

Okoliczności powstania

Obraz Vincenta van Gogha, namalowany w 1885 był jego pierwszą próbą stworzenia arcydzieła, które miało ustalić jego reputację. Zadanie, które przed sobą postawił było praktycznie poza jego zasięgiem, jako że ledwie opanował sztukę malowania. Sportretowanie pięciu postaci i nadanie im naturalnego wyglądu było niemożliwe dla niewprawnej ręki, zaś osiągnięcie efektu światła rzucanego przez lampę naftową czyniło to zamierzenie jeszcze trudniejszym. Zastosowanie koloru było nie mniej ambitne, ponieważ artysta chciał ukazać ponure wnętrze tak jasnym, jak to tylko możliwe[5].

Van Gogh zawczasu poczynił przygotowania do namalowania obrazu. Zrealizował liczne studia portretowe i kilka szkiców kompozycji węglem i farbami olejnymi przed namalowaniem ostatecznego płótna. Obraz Jedzący kartofle stanowił zamierzoną próbę ambitnego młodego artysty pokazania się światu po pięciu latach studiów. Skupiony na tworzeniu dojrzałych postaci van Gogh liczył się z faktem, iż jego pierwsza próba sił w tym kierunku nie obejdzie się bez potknięć. Jeszcze w 1883, podczas pobytu w Hadze, kiedy miał ledwie opanowane podstawy malarstwa, miał nadzieję namalować postacie, które świadczyłyby o jego talencie wobec kolegów, koneserów i marszandów. Obraz Kopiący kartofle, który rozpoczął w sierpniu tego samego roku, był dowodem jego pierwszej próby stworzenia dużej kompozycji. Jednak pragnienie wywarcia wrażenia okazało się większe niż jego artystyczne umiejętności, więc van Gogh zarzucił ten projekt po wykonaniu pierwszego szkicu. Również w Nuenen, gdzie osiadł pod koniec 1883, postawił sobie za cel stworzenie dojrzałej kompozycji z kilkoma postaciami, ale nie udało mu się zrealizować tego zamierzenia; jedyne jego prace z więcej niż jedną postacią to były duże projekty zlecone mu jako dekoracje wnętrza jadalni jego przyjaciela Hermansa. I z tych planów nic nie wyszło, a cały projekt zatrzymał się na etapie szkiców. Fakt, iż van Gogh ograniczył się do projektu z dwiema lub trzema postaciami, zamiast pięciu lub sześciu, jak chciał Hermans, odzwierciedla sposób, w jaki artysta oceniał swoje ówczesne malarskie umiejętności. Mimo iż wciąż nie był pewien swych zdolności, jeśli chodzi o malowanie obrazów z postaciami, był na ogół zadowolony ze swoich studiów z natury. Konsultował się z bratem Theo, wpływowym pracownikiem firmy dealerskiej Goupil & Cie, jednak ten miał zastrzeżenia co do jakości ostatniej pracy Vincenta uważając ją za niedojrzałą i nie wartą promowania[5].

Van Gogh w ciągu 1884 rozwinął swoje umiejętności malarskie. Jego paleta stała się solidniejsza i dokładniejsza, a technika bardziej osobista. Dlatego też trudno mu było zaakceptować obiekcje brata. Bez pomocy Theo miał jednak niewielkie szanse na udany debiut na rynku sztuki. Posłał bratu fotografie swoich ostatnich obrazów z postaciami i napisał kilka listów narzekając, iż pomoc finansowa bez moralnego wsparcia jest bezużyteczna, a nawet okrutna[5].

Na początku marca 1885 Theo nieoczekiwanie zmienił front i zapytał zaskoczonego Vincenta, czy ten nie miałby jakiejś pracy do pokazania w paryskim Salonie. Powodem zmiany stanowiska był fakt, iż Theo miał dość ciągłych skarg brata i prawdopodobnie miał nadzieję na uratowanie ich gwałtownie pogarszających się relacji; zaoferował Vincentowi możliwość wykazania się, bez konieczności narażania na szwank swojej reputacji w Goupil & Cie. Vincent był wdzięczny bratu za zachętę, ponieważ chciał rozpocząć prawdziwą karierę artystyczną; czuł jednak, że nie ma nic ciekawego do wysłania. Tym niemniej gest brata przywrócił mu pewność siebie, więc wkrótce potem odpisał, że szkice portretowe, nad którymi pracował w czasie ostatnich kilku miesięcy, zaowocują ambitną, strukturalną kompozycją. Jako przykład podał kilka opracowanych postaci umieszczonych „na tle światła padającego z okna”[5][6].

Choć van Gogh w tym czasie narysował setki rysunków przedstawiających wieśniaków oraz namalował ok. 50 portretów okazujących ich głowy, to ze znalezieniem chłopów chętnych do pozowania zbiorowego miał problem. Pośród członków lokalnej społeczności pozostawał w dobrych relacjach z rodziną de Groot, której członków portretował. Odwiedził ich pewnego wieczora, na przełomie lutego i marca 1885, w momencie gdy rodzina przygotowywała się do spożycia skromnego, wieczornego posiłku. Pomieszczenie, w którym siedzieli, oświetlone było mdłym blaskiem pojedynczej lampy naftowej. Ta właśnie scena, z udziałem Cornelii de Groot, dwóch jej braci i jej dorosłej córki, miała stać się motywem jego późniejszego obrazu, stanowiącego podsumowanie pracy wśród brabanckich chłopów[7].

Szkice przygotowawcze

Czterech chłopów jedzących kartofle – pierwsze studium do Jedzących kartofle (nr kat.: F 77r, JH 686), luty/marzec lub początek kwietnia 1885, Muzeum Vincenta van Gogha[8]

Vincent wykonał pierwsze szkice do swoich „chłopów wokół talerza ziemniaków” przypuszczalnie tuż po napisaniu listu o postaciach umieszczonych „na tle światła padającego z okna”. Wkrótce po rozpoczęciu projektu wysłał Theo przykładowy, prawdopodobnie niewielki, spontaniczny szkic olejny kompozycji. Chociaż dokładna data, kiedy go wysłał jest niepewna, artysta ewidentnie pracował nad nim przed śmiercią ojca 26 marca 1885. Można o tym wywnioskować z ich korespondencji, wg której Theo widział wczesny projekt chłopskiej rodziny jedzącej ziemniaki przed wyjazdem z Paryża na pogrzeb ojca.

Studium, trzy ręce, dwie trzymające widelce

Na początku kwietnia Vincent van Gogh wznowił pracę nad motywem chłopskiego posiłku. W ciągu trzech dni, między 6 a 13 kwietnia, wykonał duże studium (wersja z Kröller-Müller Museum), a szkic tej kompozycji załączył w jednym ze swoich listów do Theo. Ten pierwszy nieskrępowany szkic olejny przypominał wierne odwzorowanie sceny wziętej z realnego życia. Artysta zmienił jednakże założenia kompozycji dodając piątą postać do pierwotnych czterech. Jednocześnie wprowadził nowy temat, pokazując grupę pijącą kawę, czy raczej napar wykonany z cykorii. Szkic ten, podobnie jak poprzedni, stanowił przede wszystkim studium w chiaroscuro, chociaż farby kładzione były pobieżnie, bez dbałości o szczegóły, a Vincent przyznał w kolejnym liście do brata, iż nie był w stanie ukończyć tej pracy tak, jak zamierzał. Ten drugi szkic powstał wewnątrz wiejskiego domu, a Vincent miał poczucie, iż udało mu się uchwycić witalność, której poszukiwał w studium z natury. Od czasu nieco sztucznych, akademickich szkiców wykonanych do jadalni Hermansa zrobił postępy mając przy tym świadomość, iż prawdziwa próba sił nadal była przed nim. Musiał jeszcze opanować trudne zadanie wykonania szkicu do ostatecznego obrazu, dopracowanego w studiu, ale bez utraty świeżości pierwszej impresji z życia.

Jedzący kartofle, litografia (obraz odwrócony),1885

Jak tylko szkic został ukończony, Vincent wykonał z niego odwróconą litografię. Wysłał pewną liczbę odbitek do Theo (z wyraźnymi instrukcjami przekazania kilku z nich paryskiego marszandowi Portierowi) oraz swemu koledze Anthonowi van Rappardowi. Jakiś czas później wysłał również kilka kopii do Amsterdamu, do dealera van Wisselingha. Litografia miała najwyraźniej stanowić zapowiedź, iż w ślad za nią wkrótce przyjdzie ostateczny obraz[5].

W dołączonym do litografii liście artysta stwierdził, iż praca nad obrazem posuwa się powoli naprzód:

Dostaniesz kilka odbitek litograficznych tą samą pocztą (...) Mam nadzieję, że obraz [przedstawiający] tych jedzących kartofle posunie się troszeczkę do przodu[9].

Wersja ostateczna

Ostateczną wersję obrazu van Gogh ukończył między 13 kwietnia a początkiem maja 1885. Użył płótna większego formatu, a dzieło zatytułował Jedzący kartofle. W przeciwieństwie do szkicu nie było ono namalowane bezpośrednio jako studium z natury, ale powstało w domu Schafrata, zakrystiana z Nuenen, gdzie van Gogh miał swoją pracownię. Było to dzieło namalowane zasadniczo z pamięci, utrzymane w najlepszej tradycji akademickiej. Pod koniec kwietnia van Gogh zabrał Jedzących kartofle do Eindhoven, do swojego znajomego Kerssemakersa. Między 2 a 4 maja przy pomocy cienkiego pędzla naniósł kilka zmian na płótno. Następnie zabrał je z powrotem do Nuenen i pracował nad nim, używając tego samego pędzla. Najwyraźniej starał się osiągnąć dzieło doskonałe technicznie, bez uszczerbku dla jego spontaniczności. Ponieważ bardzo mu zależało na opinii Theo, zrezygnował z wykonania litografii i 6 maja zapakował ledwo podeschnięte płótno do płaskiej skrzyni i wysłał do brata[5].

Opis

Obraz przedstawia pięć osób, tytułowych zjadaczy kartofli, siedzących wokół prostego, drewnianego stołu[10]. Na stole znajdują się filiżanki do kawy oraz naczynie z kartoflami. Na niskiej belce stropowej wisi lampa naftowa, będąca jedynym źródłem światła w wieczornym mroku. Wyposażenie ciasnej izby jest skromne: na ścianie z lewej strony znajduje się ścienny zegar i mały obrazek przedstawiający Ukrzyżowanie, a na ścianie z prawej strony widoczna jest półka z naczyniami kuchennymi[11]. Młodsza kobieta trzyma przed sobą miskę gorących, parujących kartofli i – z pytającym wyrazem twarzy – rozdziela porcje. Stara kobieta naprzeciwko niej nalewa kawę zbożową do kubków. Trzy pokolenia rodziny chłopskiej, żyjące pod jednym dachem, zgromadziły się, aby spożyć ten skromny posiłek. Lampa naftowa rzuca swe słabe, migotliwe światło na tę scenerię, ukazując codzienne ubóstwo, nadając zgromadzonym jedność poprzez jednakowe ich oświetlenie i podkreślając atmosferę milczącej wdzięczności. Na twarzach biesiadników widoczny jest codzienny trud, ale ich oczy wyrażają ufność, harmonię, zadowolenie z życia i miłość, widoczną również w ich gestach. Zarazem zgromadzeni ludzie nie zwracają na siebie uwagi, a to z tego powodu, iż artysta nigdy nie widział ich razem – ich usadowienie jest w pewnym stopniu wynikiem jego niedostatecznej umiejętności w przeniesieniu poszczególnych szkiców studialnych na kompozycję grupową. Van Gogh umieścił pięć postaci tak, jakby komponował martwą naturę. Obraz cechuje wizualna symetria: młoda para z ziemniakami z lewej strony versus starsza para z kawą po prawej; siedzące pośrodku dziecko, ukazane od tyłu tworzy rodzaj osi dzielącej obie te połowy. Pierwsza próba van Gogha namalowania grupy jedzącej kartofle była od strony kompozycyjnej bardziej interesująca – są w niej obecne tylko cztery postacie zgromadzone wokół stołu, a wrażenie ich naturalnego siedzenia zostało uprawdopodobnione poprzez nieregularność ich pozycji, które zajmują i nierównomierne oświetlenie ich przez lampę. Choć obraz ten jest tylko wstępnym studium, ma jednak bezpretensjonalną spontaniczność, której brakuje ostatecznej wersji. Druga próba wskazuje, iż van Gogh miał już trudności z zachowaniem spokojnego nastroju pierwszej wersji, a ukazana od tyłu postać dziecka jest już tu nawet mniej istotna, niż w ostatecznej wersji obrazu – stanowi jedynie figurę geometryczną w porównaniu z innymi czterema postaciami scenerii. Na wersji ostatecznej, namalowanej z dbałością o szczegóły, zostały usunięte wszelkie ślady spontanicznej relacji. Jeden szczegół wskazuje na sposób, w jaki van Gogh zmienił swoje podejście: w wersji drugiej obrazu stara kobieta trzyma dzbanek, z którego nalewa kawę, z boku, jest on więc widoczny płasko na płótnie, natomiast w wersji ostatecznej obrazu trzyma ona dzbanek tak, iż jest on zwrócony w stronę widza, co pomaga stworzyć iluzję głębi przestrzennej obrazu[10]

Zwyczajna scena kolacji została zmieniona w tajemnicze, pełne skupienia i napięcia misterium dzięki specjalnie dobranemu, szorstkiemu płótnu oraz surowej prostocie zastosowanych przez artystę „brudnych” barw: ciemnych brązów, oliwkowej zieleni i czerni, przywołując nastrój zbliżony do nastroju niektórych obrazów Rembrandta[12]. Ręce wieśniaków zostały oddane z patetyczną prostotą – mają ten sam kolor i konsystencję, co wykopane przez nie kartofle[13]. Twarz chłopki (z prawej strony) została impresyjnie przedstawiona za pomocą oszczędnych półtonów. Jasne tło, namalowane delikatnymi pociągnięciami pędzla wydobywa kontur postaci z cienia. Bezkompromisowe, surowe sportretowanie wieśniaków przez van Gogha wskazuje na jego chęć stworzenia prawdziwie wiejskiego obrazu. Artysta odczuwał głęboką solidarność z biednymi ludźmi ze wsi, których życie, podobnie jak jego własne, było przepełnione cierpieniem. Stół, przy którym siedzą jedzący kartofle stał się stołem ołtarzowym, a jedzenie – sakramentem rozdzielanym przez wieśniaków[14].

Nierealistycznie potraktowane zostało w obrazie światło: jego źródłem wydaje się być zawieszona nad stołem lampa, ale emanuje ono ze wszystkich przedmiotów, a zwłaszcza z twarzy ludzi siedzących przy stole[12]. Ich zdeformowane w karykaturalny sposób kształty są poważne, pełne godności i na swój sposób piękne w swym skupieniu. W obrazie zaciera się granica pomiędzy potocznymi wyobrażeniami o tym co piękne a co brzydkie – ważna jest moc działania i głębia przeżycia treści, jaką on zawiera[15].

Sam van Gogh opisując swój obraz stwierdził:

Starałem się jak najsumienniej stworzyć obraz ludzi, którzy w świetle lampy jedzą ziemniaki, sięgając rękami do miski, ludzi, którzy tymi samymi rękami orali ziemię; chciałem, ażeby obraz ten był apoteozą pracy rąk ludzkich i codziennej strawy tak uczciwie przez nich zdobytej[3].

Idea, o której wspomniał, powstała być może pod wpływem fragmentu dzieła Les caractères de Théophraste Jean de La Bruyère’a z 1688, opisującego różne ludzkie zachowania. Van Gogh nie czytał oryginału, ale znał ten fragment z La vie et l’oeuvre de J.F. Millet Alfreda Sensiera. Sensier zacytował ten fragment w związku obrazem Człowiek z motyką Milleta, który postrzegał jako ucieleśnienie pewnego fragmentu z La Bruyère’a, gdzie ten porównał ludzi mieszkających na wsi do dzikich zwierząt uprawiających ziemię, żyjących o chlebie i wodzie i ujawniających swe ludzkie oblicza dopiero po podniesieniu się z ziemi i stanięciu na nogach. W przeciwieństwie do Człowieka z motyką Milleta, Jedzący kartofle van Gogha stanowiły próbę tchnięcia życia w nieokrzesane, chłopskie fizjonomie ukazane w scenerii ich własnych domostw. Brak szlachetności chłopów oraz ich dziki charakter, były kluczowe dla zrozumienia obrazu, który van Gogh określił jako „prawdziwy wiejski obraz”[5].

1
Głowa wieśniaczki w białym czepcu, 1885, nr kat.: F 80, Fundacja E.G. Bührlego
2
Głowa wieśniaczki w czerwonym czepcu, 1885, nr kat.: F 160, Muzeum Vincenta van Gogha
3
Głowa wieśniaczki w białym czepcu, 1885, nr kat.: F 85, Kröller-Müller Museum
4
Głowa wieśniaczki w czarnym kapturze, 1885, nr kat.: F 69, Muzeum Vincenta van Gogha
5
Głowa wieśniaczki w brązowym kapturze, 1885, nr kat.: F 154, Kröller-Müller Museum
6
Głowa młodego wieśniaka w czapce z daszkiem, 1885, nr kat.: F 163, Królewskie Muzea Sztuk Pięknych
7
Głowa wieśniaka z fajką, 1885, nr kat.: F 169, Kröller-Müller Museum
Studium twarzy wieśniaków z Nuenen

Planując namalowanie obrazu van Gogh poszukiwał jako modeli ludzi o surowych, płaskich twarzach, niskich czołach i grubych wargach, podobnych do wieśniaków z obrazów Milleta. Pisał o tym kilkakrotnie w listach do brata[16]. Chciał bowiem przedstawić brabanckich chłopów jako prostackich, brutalnych, ordynarnych i brzydkich. W poszukiwaniach swych kierował się stereotypami, z którymi zapoznał się studiując fizjonomiczne teorie Galla i Lavatera, według których wygląd twarzy i jej cech charakterystycznych decyduje o określonym charakterze człowieka, jego wrażliwości i inteligencji. Te cechy – grube wargi, wystające kości policzkowe i niskie, płaskie czoła – widać we wszystkich portretach chłopów namalowanych przez van Gogha, w tym również w postaciach z obrazu Jedzący kartofle. Ich usta i kości policzkowe ukazane zostały w sposób przesadzony. Kobieta po prawej stronie obrazu i mężczyzna po lewej stronie o płaskim czole i sterczących uszach, są tu czymś więcej niż tylko groteskowymi karykaturami. Inne charakterystyczne cechy to szeroko otwarte oczy dwóch postaci z lewej strony, przypominające oczy zwierząt. To akcentowanie przez van Gogha dzikiej natury postaci z Jedzących kartofle nie miało na celu przedstawianie ludzi ze wsi w negatywnym świetle; artysta postrzegał ich jako typowych ludzi z prowincji, a jego obraz stanowił próbę ukazania chłopów w ich najczystszym i najbardziej pierwotnym stanie, jako reprezentantów dawnych, tradycyjnych wiejskich wartości. Podobnie jak zwierzęta, żyli oni w harmonii z nieskażonym środowiskiem naturalnym, co van Gogh podziwiał[5].

Krytyka

Projekt, z którym Vincent van Gogh wiązał swoje nadzieje, cieszył się mniejszym powodzeniem, niż się spodziewał. Obraz nie został wystawiony w Salonie, nie wystawił go też Theo u wpływowego marszanda Durand-Ruela, czego stanowczo domagał się Vincent. Jedyne osoby, o których wiadomo, iż widziały ten obraz, to sąsiad Theo, marszand obrazów impresjonistycznych Alphonse Portier, oraz przyjaciel Vincenta, Charles Serret. Sam Theo też nie miał dobrej opinii o obrazie brata, co wynika z ówczesnej korespondencji Vincenta. Według listu napisanego później przez Theo do matki, Serret określał prace Vincenta jako niedojrzałe, ale obiecujące. Podobne opinie innych malarzy Theo zawarł w innym liście podkreślając, iż piękno dzieła wynikało z prawdziwości ukazanych postaci. Takie uwagi wzmacniały wiarę Vincenta w artystyczne i finansowe widoki na przyszłość[5].

Jedyną rzeczą, która zepsuła jego optymizm, był ostra krytyka ze strony jego przyjaciela, van Rapparda, który stwierdził w swoim liście, iż praca Vincenta jest niepoważna, a wszystko w niej zostało przedstawione powierzchownie; postacie wyglądały, jakby pozowały, a powoływanie się Vincenta na Milleta i Bretona w związku z tą pracą było jego zdaniem nieuzasadnione. Nadrzędnym celem van Gogha było wyrażenie ludzkiego ducha. Zgodnie z takim sposobem myślenia, wartość artystyczna płótna nie leżała w jego jakości technicznej, ale w szczerości i żarliwości jego zaangażowania w sprawę. Z tego powodu był oburzony krytyką van Rapparda uważając, iż jego przyjaciel nie potrafił zrozumieć przesłania dzieła[5].

Komentarze van Rapparda ilustrowały zasadnicze różnice pomiędzy jego raczej konwencjonalnym pojmowaniem sztuki, a nieposkromionymi ambicjami Vincenta van Gogha, których van Rappard nie rozumiał. Van Gogh odesłał list do przyjaciela opatrzony jedynie krótkim komentarzem. I choć van Rappard próbował później załagodzić spor i dojść do zgody z van Goghiem korespondując z nim przez jakiś czas, to jego krytyka Jedzących kartofle oznaczała koniec ich przyjaźni[17]

Na zarzuty „nieudolności” i „błędów” dotyczących obrazu van Gogh odpowiadał:

Wierzę, że jeśli stworzę jakieś prace, to nawet ze swymi błędami będą one miały w sobie jakieś własne życie, własną rację bytu, która każe zapomnieć o ich wadach, szczególnie ludziom ceniącym charakter, tym, co rozumieją, iż się rzeczy przepuszcza poprzez uczucie i świadomość[15].

W liście do siostry Willeminy, napisanym dwa lata później w Paryżu van Gogh wciąż uważał Jedzących kartofle za swój najlepszy obraz:

Kiedy myślę o mojej własnej pracy, to przede wszystkim obraz wieśniaków jedzących kartofle, który namalowałem w Nuenen, jest najlepszym, jaki namalowałem[18].

Istotnie był to jedyny z jego obrazów, o którym on sam sądził, iż był wart publicznego pokazywania, jedyny, który mógł zająć miejsce w tradycji Milleta i Bretona i jedyny (w jego mniemaniu), który przekazywał te wartości, które jego zdaniem powinna przekazywać Sztuka; dlatego nalegał, aby Theo go pokazywał. Jeśli Vincent nie zrobiłby kariery jako artysta, pozostałby malarzem tego jedynego obrazu, dzieła w które włożył całą swoją ambicję. Żyjąc na wsi jako przyjaciel ludu i zagorzały chłop wystawił swoją artystyczną autentyczność na próbę uzależniając ją od recepcji obrazu; jako człowiek utożsamił się z artystą[19].

Wpływ szkoły haskiej na twórczość van Gogha

W powszechnej świadomości van Gogh jest często kojarzony z ruchem impresjonistów, jednak w rzeczywistości jego artystyczne korzenie bliższe są założeniom przedstawicieli szkoły haskiej, reprezentowanej przez takich artystów jak Anton Mauve czy Jozef Israëls.

W liście do brata, napisanym w połowie czerwca 1884 z Nuenen van Gogh zauważył:

Kiedy słyszę, jak mówisz o wielu nowych nazwiskach, nie zawsze mogę to zrozumieć, bo ja absolutnie nic w nich nie widziałem. A z tego, co mówiłeś o „impresjonizmie”, zrozumiałem, że jest to coś innego, niż myślałem, że jest, ale nadal nie jest dla mnie całkiem jasne, co można przez to rozumieć. Co do mnie, to znajduję na przykład tak strasznie dużo u Israëlsa, że nie jestem szczególnie ciekawy ani też nie pragnę czegoś innego czy nowszego[20].

Jozef Israëls, Wiejska rodzina przy stole, 1882, Muzeum Vincenta van Gogha

Zanim van Gogh namalował Jedzących kartofle, Israëls podjął już ten sam temat w swoim obrazie Wiejska rodzina przy stole[21]; sądząc z listu napisanego do brata 11 marca 1882 van Gogh widział ten obraz (lub przynajmniej jakąś jego wersję):

To ten sławny Israëls, właściwie nie mogę patrzeć na nic innego, tak mnie to poruszyło. Był tam też jeszcze inny [obraz] Israëlsa, mniejszy, z 5 czy 6 postaciami, robotnicza rodzina, która siedzi przy stole[22].

i zainspirował się nim, malując własne dzieło. Kompozycyjnie oba obrazy są podobne: w obu w centrum umieszczona jest postać obrócona plecami do widza.

Z drugiej strony obraz van Gogha jest bardzo odległy od holenderskiej tradycji malarskiej, która opierała się na realistycznym detalu i dokładnym portretowaniu. Van Gogh uważał, iż obraz powinien być bardziej skupiony na uchwyceniu nastroju i wyrażeniu emocji tematu, niż na przedstawieniu go przy użyciu powierzchownego, precyzyjnego detalu [23].

Historia

Obraz w latach 1890–1891 należał do Theo van Gogha, a po jego śmierci do wdowy po nim, Johanny (1891–1925). Po jej śmierci obraz był w posiadaniu jej syna, Vincenta Willema. W 1962 trafił do fundacji im. artysty, Van Gogh Foundation. W latach 1962–1973 był wypożyczony do Stedelijk Museum, a od 1973 znajduje się Muzeum Vincenta van Gogha na zasadzie stałego wypożyczenia z Van Gogh Foundation[2].

Kradzież

Obie wersje Jedzących kartofle padły ofiarą kradzieży. Najpierw, w grudniu 1988, została z Kröller-Müller Museum skradziona (razem z 2 innymi obrazami van Gogha: Tkacz we wnętrzu i Cztery ścięte słoneczniki) pierwsza wersja obrazu (F 78). Złodzieje mieli nadzieję na uzyskanie okupu w wysokości 2,5 miliona dolarów za obrazy, których wartość rynkową szacowano wówczas na 100–125 milionów dolarów. Tkacz we wnętrzu został odnaleziony 6 kwietnia 1989 w samochodzie zaparkowanym w pobliżu domu dyrektora muzeum (okupu nie zapłacono)[24]. Dwa pozostałe obrazy zostały odnalezione w stanie lekko uszkodzonym w lipcu 1989[25].

15 kwietnia 1991 uzbrojeni złodzieje skradli z Muzeum Vincenta van Gogha 20 obrazów, w tym ostateczną wersję Jedzących kartofle i jedno z ostatnich dzieł artysty, Pole pszenicy z krowami. Wszystkie obrazy udało się odzyskać, ponieważ złodzieje z niewiadomych powodów po 35 minutach od momentu kradzieży porzucili swój łup razem z samochodem w pobliżu dworca kolejowego[26].

  1. David Brooks: The Paintings: The Potato Eaters (ang.). Vincent van Gogh Gallery. [dostęp 2011-01-11].
  2. a b David Brooks: The Paintings: The Potato Eaters (ang.). Vincent van Gogh Gallery. [dostęp 2011-01-11].
  3. a b Juszczak 1985 ↓, s. 97.
  4. Beaujean i Hölmström 2000 ↓, s. 23.
  5. a b c d e f g h i j Louis van Tilborgh: The Potato Eaters by Vincent van Gogh (ang.). Vincent van Gogh Gallery. [dostęp 2013-03-05].
  6. Van Gogh Museum, Amsterdam: 485: To Theo van Gogh. Nuenen, between about Monday, 9 March and about Monday, 23 March 1885 (niderl.). www.vangoghletters.org. [dostęp 2013-04-09].
  7. Field 2006 ↓, s. 104.
  8. David Brooks: The Paintings: Study for 'The Potato Eaters' (ang.). Vincent van Gogh Gallery. [dostęp 2013-03-08].
  9. Van Gogh Museum, Amsterdam: 495: To Theo van Gogh. Nuenen, Tuesday, 21 April 1885 (niderl.). www.vangoghletters.org. [dostęp 2013-03-07]. Cytat: Ge ontvangt met zelfde post een aantal afdrukken van de lith....Ik hoop dat het schij van die aardappeleters wat zal vlotten
  10. a b Walther, Metzger i Hulse 2010 ↓, s. 160–167.
  11. Beaujean i Hölmström 2000 ↓, s. 22.
  12. a b Juszczak 1985 ↓, s. 98.
  13. Torterolo 1996 ↓, s. 36.
  14. Torterolo 1996 ↓, s. 37.
  15. a b Juszczak 1985 ↓, s. 99.
  16. Petrie 1985 ↓, s. 4.
  17. Field 2006 ↓, s. 108.
  18. Van Gogh Museum, Amsterdam: 574: To Willemien van Gogh. Paris, late October 1887 (niderl.). www.vangoghletters.org. [dostęp 2013-03-05]. Cytat: Wat ik van mijn eigen werk denk is dat het schilderij van de boeren die aardappels eten, wat ik in Nuenen maakte, après tout het beste is dat ik maakte.
  19. Walther, Metzger i Hulse 2010 ↓, s. 159.
  20. Van Gogh Museum, Amsterdam: 450: To Theo van Gogh. Nuenen, mid-June 1884 (niderl.). www.vangoghletters.org. [dostęp 2013-03-05]. Cytat: Voor mij is het als ik U over veel nieuwe namen hoor spreken, niet altijd verstaanbaar als ik absoluut niets van hen gezien heb. En ik heb van ’t geen door U gezegd werd over “impressionisme” wel begrepen dat het iets anders was dan ik dacht het was, doch wat men er door verstaan moet is me toch nog niet geheel helder. Doch voor mij vind ik in Israels b.v. zoo enorm veel, dat ik weinig nieuwsgierig of verlangend ben naar iets anders of nieuwers.
  21. Van Gogh Museum: Een boerengezin aan de maaltijd, 1882 (niderl.). www.vangoghletters.org. [dostęp 2011-01-12].
  22. Van Gogh Museum, Amsterdam: (211) To Theo van Gogh. The Hague, Saturday, 11 March 1882 (niderl.). www.vangoghletters.org. [dostęp 2013-03-05]. Cytat: Het is een fameuse Israels, ik heb eigentlijk niets anders kunnen zien zoo greep het mij aan. En toch, er was een andere Israels, een kleine met meen ik 5 figuren of 6, arbeidersfamilie die aan tafel zit.
  23. Enrica Crispino: Van Gogh. Oliver Press Inc., 2008, s. 14. ISBN 978-1-934545-05-8. (ang.)
  24. AP: Thieves Return One Of 3 Stolen van Goghs (ang.). The New York Times. [dostęp 2013-04-09].
  25. Observer-Reporter: Stolen van Gogh works recovered (ang.). Google News. [dostęp 2013-04-09].
  26. Paul L. Montgomery: Lost and Found: Huge van Gogh Theft Fails (ang.). The New York Times. [dostęp 2013-04-09].

Bibliografia

Linki zewnętrzne