ORP Ryś (1929)

ORP „Ryś”
Ilustracja
{{{opis grafiki}}}
Klasa okręt podwodny
Typ Wilk
Oznaczenie NATO {{{oznaczenie NATO}}}
Historia
Stocznia Loire, Francja
Początek budowy {{{początek budowy}}}
Położenie stępki 28 maja 1927
Wodowanie 22 kwietnia 1929
 Marynarka Wojenna
Wejście do służby 2 sierpnia 1931
Wycofanie ze służby 8 września 1955
Los okrętu złomowany w 1956
Dane taktyczno-techniczne
Wyporność
• na powierzchni
• w zanurzeniu

980 ton
1248 ton
Długość 77,95 m
Szerokość 5,45 m
Zanurzenie 4,20 m
Rodzaj kadłuba dwukadłubowy
Napęd
dwa silniki wysokoprężne typu Normand Vickers ośmiocylindrowe o łącznej mocy 1800 KM (1324 kW) przy 390 obr/min;
dwa silniki elektryczne o łącznej mocy 1200 KM (883 kW) produkcji Societée Alsacienne de Constructions Mecaniques, Belfort 110 V, 250 obr/min.
Prędkość
• na powierzchni
• w zanurzeniu

14,5 węzła
9,5 węzła.
Zasięg nawodny - przy prędkości 10 węzłów - 3500 Mm, z dodatkowym zapasem 43 tony paliwa - 7000 Mm;
podwodny - przy prędkości 5 węzłów - 100 Mm
Uzbrojenie
10 torped wz. 1924V, 40 min SM-5
1 działo 100 mm, 2 km 13,2 mm (1xII)
Wyrzutnie torpedowe 6 x 550 mm
Załoga 5 oficerów + 49 podoficerów i marynarzy.

ORP „Ryś” – pierwszy polski okręt podwodny, jednostka minowo-torpedowa typu Wilk służąca w Marynarce Wojennej w latach 1931-1955. Zwodowany 22 kwietnia 1929 roku we Francji, uczestniczył w wojnie obronnej 1939 roku, biorąc udział w działaniach podwodnych na Bałtyku. Wielokrotnie atakowany przez okręty i lotnictwo przeciwnika, przeprowadził nieudany atak torpedowy na zanurzony niemiecki okręt podwodny U-18. Wobec wyczerpania psychicznego załogi nieustannymi atakami, licznych uszkodzeń okrętu oraz braku paliwa w ilości wystarczającej na wydostanie się z Bałtyku, dowodzący okrętem kapitan Aleksander Grochowski podjął decyzję o zawinięciu do portu neutralnego w Szwecji.

18 września 1939 roku okręt wpłynął do Stavnas, po czym został internowany i odholowany do Mariefred, gdzie pozostał do końca wojny. Powrócił do Polski w 1946 roku, pełnił służbę operacyjną na Morzu Bałtyckim, a następnie został przesunięty do służby szkoleniowej, którą pełnił do 8 września 1955 roku, po czym został złomowany. ORP „Ryś” był pierwszą jednostką o tej nazwie w Marynarce Wojennej.

Budowa okrętu

Na początku lat 20. XX wieku pomyślnie rozwijała się współpraca Polski z Francją, zwłaszcza z jej marynarką wojenną. Działająca w Polsce w latach 1924-1927 Francuska Misja Wojskowa, starała się przenieść na polski grunt dorobek francuskiej myśli wojskowej i morskiej. W kwietniu 1926 roku, została podpisana w Paryżu umowa na dostawę dwóch kontrtorpedowców i trzech okrętów podwodnych. O ile powierzenie Francji budowy niszczycieli spotkało się z pewną krytyką, z powodu braku większych tradycji Francji w budowie jednostek tej klasy, o tyle kraj ten należał do światowych pionierów budowy okrętów podwodnych. Tym niemniej według wielu opinii, powierzając budowę okrętów Francji, kierowano się przede wszystkim względami politycznymi i o zamówieniu dwóch niszczycieli typu Wicher i trzech okrętów podwodnych typu Wilk, zdecydował nacisk ze strony Ministerstwa Spraw Zagranicznych na Ministerstwo Spraw Wojskowych. Można zatem przyjąć, że celem było uzyskanie poparcia Francji dla Polski w sprawach gospodarczych i politycznych[1]. Wydaje się, że zasadność krytyki tych zamówień znajduje potwierdzenie w kryzysie zaufania do francuskiego sprzętu i uzbrojenia, jaki pojawił się w latach 1933-1934, głównie na podstawie negatywnej oceny wartości taktyczno-technicznej niszczycieli i okrętów podwodnych[1]. Dodatkowym usprawiedliwieniem zamówienia okrętów we Francji były stosunkowo chłodne w tym czasie stosunki polityczne z Wielką Brytanią.

Budowę okrętu ORP "Ryś" powierzono stoczni Ateliers et Chantiers de la Loire w Nantes. Przyjęty do budowy projekt stanowił powiększoną wersję francuskich dwukadłubowych okrętów typu Saphir[2]. Stępkę pod okręt położono 28 maja 1927 roku, wodowanie zaś nastąpiło 22 kwietnia 1929 roku. Po wyposażeniu okrętu i zakończeniu testów stoczniowych i morskich, jednostkę uroczyście przyjęto do służby w Marynarce Wojennej 2 sierpnia 1931 roku, rozkazem Ministra Spraw Wojskowych marszałka Polski Józefa Piłsudskiego[3]. Pierwszym dowódcą okrętu został kpt. mar. Edward Szystowski.

Konstrukcja i uzbrojenie

ORP „Ryś” był dwukadłubowym okrętem minowo-torpedowym, zdolnym do prowadzenia działań zarówno na małych akwenach morskich, jak i w wodach oceanicznych. Był przedstawicielem podwodnych stawiaczy min typu Wilk. Przy długości 77,95 metra i szerokości kadłuba wynoszącej 5,45 metra, zanurzenie okrętu na powierzchni wynosiło 4,20 metra. Okręt wypierał na powierzchni 980 ton wody, wyporność zaś w zanurzeniu wynosiła 1248 ton. Dopuszczalna konstrukcyjna głębokość zanurzenia wynosiła prawdopodobnie 80 metrów, choć niektóre źródła wskazują na głębokość 100 metrów. Obie wielkości nie odbiegały przy tym od ówczesnych standardów.

System napędowy okrętu tworzyły dwa silniki Diesla Normand-Vickers o mocy 1800 KM oraz 2 silniki elektryczne Belfort 110 V o mocy 1200 KM z dwoma bateriami akumulatorów po 100 ogniw każdy, napędzające dwa wały napędowe. Układ taki zapewniał maksymalną prędkość nawodną 14 węzłów, pod wodą zaś 9 węzłów oraz duży zasięg nawodny wynoszący 7000 mil morskich przy prędkości 7,5 węzła oraz 100 mil morskich w zanurzeniu, przy prędkości 5 węzłów. Uzbrojenie okrętu stanowiło 1 działo kalibru 100 mm Schneider wz. 1917 (L/40), do roku 1935 armata przeciwlotnicza 40 mm Vickers (L/40), od 1935 roku zaś nkm plot. kalibru 13,2 mm Hotchkiss wz.30 (L/76) (1xII).

Półzanurzony ORP Ryś w 1936 r. Zwraca uwagę charakterystyczny opływowy kształt kiosku oraz działo Schneider wz. 1917 (L/40).

Uzbrojenie główne okrętu stanowiło 6 wyrzutni torpedowych (4 na dziobie i jedna podwójna wyrzutnia na podstawie zewnętrznej[2]) z 10 torpedami wz. 1924V oraz 40 min typu SM-5 - po pięć sztuk w dwóch rufowych aparatach minowych i 30 sztuk w przedziale minowym[4]. W praktyce, wszystkie okręty typu Wilk zabierały mniej min, aby ułatwić obsługę urządzeń. Natomiast w warunkach bojowych, ze względów bezpieczeństwa, zabierano 30 min do przedziału minowego, gdyż miny znajdujące się w aparatach torpedowych (2 razy po 5 sztuk) powinny być uzbrojone, co znacznie obniżało bezpieczeństwo okrętu w przypadku ataku sił ZOP przeciwnika[5]. Układ minowy odbiegał więc konstrukcyjnie od swojego, uważanego za bardzo niezawodny, francuskiego pierwowzoru Normand-Fenaux – składającego się z 20 pionowych wyrzutni umieszczonych w zbiornikach balastowych po 10 na każdej stronie okrętu, z których każda mieściła 2 miny ułożone jedna nad drugą[6].

Znaczącym mankamentem okrętu był brak aparatów podsłuchowych (szumonamierników-peryfonów), co poważnie obniżało poziom bezpieczeństwa okrętu oraz jego sprawność bojową. Jak natomiast wszystkie okręty swojego typu, wyposażony był w urządzenie ŁS („aparat strzału dyskretnego”), które umożliwiało strzelanie torpedami z zanurzonego okrętu bez tworzenia się pęcherzy powietrznych zdradzających pozycję jednostki[5]. Podobnie jak wszystkie przedwojenne polskie okręty podwodne, także Rysia charakteryzował bardzo krótki czas zanurzenia, wynoszący niespełna 50 sekund[5], co w sytuacji awaryjnej wydatnie podnosiło szansę na uniknięcie skutecznego ataku wroga. Dla porównania, wydzierżawiony od Wielkiej Brytanii ORP Jastrząb (P-551), miał przed modernizacją po przybyciu do Anglii ze Stanów Zjednoczonych czas zanurzenia sięgający 2 minut[7].

Przebieg służby

ORP „Ryś” był pierwszym okrętem podwodnym pełniącym służbę w Marynarce Wojennej. W lipcu 1931 roku zostały zakończone próby okrętu. Polska bandera została uroczyście podniesiona 2 sierpnia, a 19 sierpnia ORP "Ryś" przypłynął do Gdyni. W tym samym roku okręt został wcielony do grupy okrętów podwodnych wraz z okrętami ORP "Żbik" i ORP "Wilk". Grupą tą dowodził kapitan mar. Adam Mohuczy. W latach 1932-1935 ORP "Ryś" odbywał liczne ćwiczenia, jak również składał kilka wizyt kurtuazyjnych m.in. w Tallinnie i Helsinkach. W tym też okresie nastąpiła zmiana na stanowisku dowódcy. Kapitan Edward Szystowski, który był także pilotem, został przeniesiony w 1933 roku do lotnictwa Marynarki Wojennej, a jego następcą na stanowisku dowódcy ORP "Ryś" został kapitan mar. Andrzej Łoś. W lutym 1936 rok, okręt odbywający rozpoznanie w Zatoce Fińskiej, został wytropiony przez dwa radzieckie niszczyciele. Zmuszony został do wynurzenia i udania się do Kronsztadu w celu wyjaśnień, po czym okręt wrócił do Gdyni[8]. Prawdziwość informacji o tym zdarzeniu budzi jednak poważne wątpliwości, wobec braku ich potwierdzenia w archiwach polskich i radzieckich.1 kwietnia eksplodowała jedna z baterii akumulatorów, raniąc 14 marynarzy. W wyniku tego incydentu dowódca dywizjonu okrętów podwodnych, komandor porucznik Eugeniusz Pławski został zdjęty ze stanowiska. Doszło także do zmiany na stanowisku dowódcy okrętu. Andrzej Łoś został zastąpiony przez kapitana mar. Aleksandra Grochowskiego. Lata 1937-1938 to rutynowe ćwiczenia, a także wizyty w zagranicznych portach.

W związku z niemieckimi przygotowaniami wojennymi, 18 marca 1939 roku Ryś wraz z całym Dywizjonem Okrętów Podwodnych został postawiony w stan podwyższonej gotowości bojowej. Nieco później, po zajęciu przez Niemcy Kłajpedy, dowództwo floty postanowiło rozpocząć prowadzenie rozpoznania niemieckiej żeglugi na trasie z Rzeszy do Prus Wschodnich oraz systematyczną obserwację Zatoki Gdańskiej. W związku z ogłoszeniem 23 marca przez polski rząd częściowej mobilizacji wojsk, w tym na Rysiu oraz innych okrętach podwodnych i nawodnych, uzupełniono zapasy amunicji, paliwa i suchego prowiantu, oficerom zaś i marynarzom wstrzymano urlopy i nakazano zabrać na okręt rzeczy osobiste[9]. W tym okresie wszystkie jednostki dywizjonu uczestniczyły w intensywnych ćwiczeniach w Zatoce Gdańskiej i na południowym Bałtyku. Ćwiczono pływanie i manewrowanie w położeniu nawodnym i podwodnym, na rożnych głębokościach oraz prędkościach, wykonywano także strzelania torpedowe i artyleryjskie do celów morskich i powietrznych. Prowadzono także działania rozpoznawcze w pobliżu niemieckiej bazy w Piławie. Od maja 1939 roku zaczęła obowiązywać w całej flocie sześciogodzinna gotowość[9]. W związku z zarządzeniem 24 sierpnia przez komandora porucznika Aleksandra Mohuczego, dowódcę dywizjonu, pełnej gotowości bojowej, załogi okrętów w ciągu kilku godzin uzupełniły na jednostkach zapasy paliwa, amunicji, torped, żywności i innych środków niezbędnych do prowadzenia walki na morzu przez 42 dni. Marynarze zobowiązani zostali do szybkiego przeprowadzenia przeglądu mechanizmów głównych i pomocniczych oraz systemów okrętowych i uzbrojenia[9]. W sierpniu 1939 roku ORP "Ryś" został przebazowany na Hel, co miało na celu rozczłonkowanie polskich sił podwodnych między dwie główne bazy, w obliczu nieuchronnie zbliżającej się wojny.

II wojna światowa

Datowany na 30 marca 1939 roku rozkaz Nr 2 dowództwa na wypadek wojny, wyznaczał rejony atakowania okrętów i transportów nieprzyjaciela w celu zadania mu jak największych strat. Obok trzech innych okrętów – Sępa nie było jeszcze wówczas w kraju – wykonać miał go również Ryś, pod warunkiem otrzymania sygnału "Burza"[10]. Zgodnie z tym rozkazem dywizjon postawić miał stałe i ruchome zagrody na przypuszczalnych szlakach komunikacyjnych przeciwnika. Ryś wraz z pozostałymi okrętami swojego typu, postawić miał zagrody minowe, jednak przystąpienie do ich stawiania wymagało otrzymania odrębnego rozkazu. Rozkaz operacyjny Nr 8/G (którego wykonania uzależnione było do otrzymania sygnału "Znak") z 7 kwietnia 1939 roku nakazywał dywizjonowi (cztery okręty) utworzenie „zagrody stałej” na przedpolu bazy (Hel-Gdynia) i Gdańska oraz obserwację i natychmiastowe meldowanie o zauważonych ruchach nieprzyjaciela. Rejon działań obejmował Zatokę Gdańską, ograniczona od północy równoleżnikiem 54º54’ N, od zachodu południkiem przechodzącym przez Jezioro Żarnowieckie (granica polsko-niemiecka) i od wschodu południkiem 19º20’ E [O] (granica gdańsko-niemiecka)[10]. Rozkaz ten dotyczył operacji przeciwko niemieckiej próbie zmiany statusu Wolnego Miasta Gdańsk, przy czym zakładano, że taka próba nie jest równoznaczna z wojną polsko-niemiecką. Rozkaz zakładał współdziałanie z flotą nawodną w operacji przeciwko Gdańskowi (Operacja X). Uzupełnieniem „Znaku” był komunikat minowy „Morwa” z kwietnia 1939 roku. Zawierał on współrzędne geograficzne pod oznaczeniami literowymi od „A” do „I”. Poszczególne litery oznaczały pojedyncze zagrody minowe, postawione w jednej linii (zanurzenie min określono na 3 metry)[10]. Kolejnym rozkazem był rozkaz minowy „Mazur” z 26 maja 1939 roku. Podzielono go na trzy sygnały wykonawcze: „Mazur Jeden”, „Mazur Dwa” i „Mazur Trzy”, nakazujące postawienie zapór minowych. Rozkazami, których realizację w praktyce podjęto, były „Worek” oraz „Rurka” z 24 sierpnia 1939 roku. „Worek” określał skład sił do jego wykonania (5 okrętów podwodnych) oraz nakazywał utworzenie „stałej zagrody” na przedpolu bazy Hel. Poszczególne jednostki dywizjonu miały zadanie atakować i niszczyć okręty niemieckie znajdujące się w sektorach dozorowania[10]. Informacje o akwenach zagrożonych przez własne miny okręty otrzymały w kopercie o kryptonimie „Rurka”. Właściwy rozkaz „Rurka” dla okrętów typu Wilk składał się z trzech części: „Rurka Anna”, „Rurka Baran”, „Rurka Cal”, które dotyczyły postawienia zagród minowych w rejonach o określonych współrzędnych geograficznych. Układały się one gwiaździście wokół Półwyspu Helskiego i wraz z okrętami podwodnymi w przypisanych sektorach miały stanowić szczelną osłonę półwyspu. Stawianie min mogło odbywać się tylko na rozkaz. Uzupełnieniem planu „Worek” był rozkaz operacyjny „Sygnałowy nr 1”, opracowany i podpisany przez dowódcę dywizjonu okrętów podwodnych. Przydzielał on poszczególnym okrętom podwodnym sektory działań oraz wskazywał miejsce ładowania baterii akumulatorów. Określał również seanse łączności KF i DF (krótko- i długofalowej) w relacji okręt–brzeg. Sektor Rysia został wyznaczony na północny wschód od cypla Helu. Na zachód od jego sektora operować miał Żbik, na południu zaś Wilk z Orłem. Dowódca Rysia, kpt. mar. Aleksander Grochowski został – wraz z innymi dowódcami okrętów podwodnych – zapoznany z zatwierdzonym przez Szefa Kierownictwa Marynarki Wojennej planem „Worek” 31 sierpnia 1939 roku[a]. Z innych dokumentów wykonawczych przekazanych na Rysia należy wymienić rozkaz o kryptonimie „Smok”, który informował, że: „otrzymany jakimikolwiek środkami łączności oznacza rozpoczęcie działań wojennych przeciw Niemcom”[10].

Działania wojenne

Po wybuchu wojny, działalność Rysia przebiegała w dwóch fazach. Pierwsza z nich to próba realizacji rozkazu „Worek”, druga natomiast obejmuje działania na środkowym Bałtyku – zwalczanie komunikacji na trasie Rzesza–Prusy Wschodnie – i kończy się internowaniem okrętu w Szwecji.

Podobnie jak i inne polskie okręty podwodne, wybuch wojny zastał Rysia w porcie, co należy uznać za niedociągnięcie dowództwa floty[11]. 1 września 1939 roku, "Ryś" wyszedł w morze o godzinie 6:00. Zgodnie z rozkazem „Worek” zająć miał pozycję na północny wschód od Helu. Sektor patrolowy został wyznaczony na współrzędnych 54° N i 19°W, natomiast sektor przewidziany na ładowanie baterii był przewidziany bardziej na północ (współrzędne 55° N 19°W). W ramach rozkazu okręty podwodne otrzymały pozwolenie na atakowania okrętów przeciwnika klasy kontrtorpedowca i większych oraz uzbrojonych lub konwojowanych statków handlowych (transportowych). Zgodnie z postanowieniami Protokołu londyńskiego z 1936 roku, płynące samotnie statki nieuzbrojone można było zatopić wyłącznie po wcześniejszym zatrzymaniu, sprawdzeniu ładunku i zapewnieniu załodze bezpiecznego zejścia do szalup ratunkowych[9][b]. Tej treści obostrzenie, wobec bezwzględnej przewagi niemieckiego lotnictwa i floty (aczkolwiek wymuszone przez obowiązujące ówcześnie prawo międzynarodowe, w praktyce uniemożliwiało jakiekolwiek zwalczanie żeglugi przeciwnika za pomocą okrętów podwodnych) i z powodu swojej irracjonalności z punktu widzenia taktyki działań morskich, szybko zostało zarzucone przez wszystkie strony działań morskich podczas drugiej wojny światowej.

W drodze do swego sektora ORP "Ryś" spotkał 2 poławiacze min i 2 eskortowce, a także peryskop okrętu podwodnego. W czasie patrolowania już w swoim sektorze okręt napotkał dwa niszczyciele typu Lebercht Maas oraz kilka ścigaczy i trałowców, jednak zbyt duża odległość od nich uniemożliwiła dokonanie ataku torpedowego. 2 września w godzinach od 11:35 do 18:45 okręt był ośmiokrotnie atakowany przez niemieckie samoloty, jednak bez poważniejszych dla niego skutków. Tego samego dnia ORP "Ryś" zauważył trałowiec i ścigacz niemiecki, jednak sam nie został zauważony i oddalił się w spokoju.

3 września miały miejsce zdarzenia, które mogły doprowadzić do zagłady polskiego okrętu. Tej samej nocy, podczas której ORP Sęp został nieskutecznie zaatakowany przez niemiecki okręt podwodny U-14, inny U-Boot – U-18 przeprowadził atak torpedowy na "niezidentyfikowany okręt podwodny", nie uzyskując jednak trafienia. Okrętem tym był Ryś[12]. Co bardziej zastanawiające, według tych samych źródeł z pokładu Rysia dostrzeżono peryskop U-Boota i polski okręt zaatakował niemiecką jednostkę za pomocą dwóch torped, również jednak polski atak okazał się nieskuteczny. Co najdziwniejsze, atakując – zarówno polska jak niemiecka jednostka nie zdawała sobie sprawy z tego, że sama jest celem ataku innego okrętu podwodnego[12]. Według jednego z polskich źródeł, po bezskutecznych próbach uwolnienia się pod wodą z osaczenia przez niemieckie R-Booty, dowódca Rysia postanowił wynurzyć się i ostrzelać je za pomocą działa. Po wynurzeniu nie dostrzeżono jednak nieprzyjacielskich kutrów, dostrzeżono natomiast długi, ciemny kształt do którego polska jednostka wystrzeliła dwie torpedy[13]. Wspomniane osaczenie okrętu przez niemieckie jednostki nawodne, było jednym z najcięższych sytuacji taktycznych w jakich znalazł się Ryś we wrześniu 1939 roku. Według jednego z marynarzy, motorzysty Władysława Słomy[14]:

Na Rysiu odnaleźli nas 3 września. Eksplodowały 24 bomby, okręt prawie miał się przewrócić, popękały żarówki, zgasło światło, w każdej chwili oczekiwaliśmy, że jesteśmy już straceni, ale nikt się nie załamał. Każdy z nas był przygotowany na najgorsze.

4 września ORP "Ryś" napotkał nieznany statek, który zaczął naśladować jego zmiany kursów. Po zanurzeniu dowódca ORP "Ryś" odkrył jeszcze dwa okręty. Polski okręt próbował zgubić pogoń, jednak bez rezultatu. Komandor podporucznik Grochowski widząc, że próba ucieczki w położeniu podwodnym nie daje rezultatu, a wiedząc, że za dwie godziny rozpocznie się wschód słońca, zdecydował się na przedarcie w położeniu nawodnym. Po wynurzeniu ORP "Ryś" ostrzeliwał jeden okręt z nkm-u i z maksymalną prędkością oddalił się od swoich prześladowców. Podczas tego pościgu dały o sobie znać wady techniczne okrętów typu Wilk, czyli hałaśliwa praca niektórych mechanizmów na okręcie, powodująca łatwość w śledzeniu okrętu płynącego w położeniu podwodnym, a także brak aparatów podsłuchowych, pozwalających na określenie sytuacji na powierzchni, gdy niemożliwe jest użycie do tego celu peryskopu. Rano ORP "Ryś" podszedł na głębokość peryskopową w celu dokonania obserwacji. Obserwacja była utrudniona ponieważ peryskopy, zarówno wachtowy jak i bojowy, zaczęły szwankować. Okręt płynący na głębokości 12 metrów został zauważony i trzykrotnie zaatakowany przez niemiecki samolot. Jak się później okazało, przyczyną wykrycia była ropa, wydobywająca się z nieszczelnych zbiorników. Mimo braku zgody na wejście do portu wojennego na Helu z powodu obecności w pobliżu bazy 10 ścigaczy niemieckich, dowódca jednostki zdecydował się na zawinięcie 5 września do portu wojennego na Helu. W porcie okręt został zanurzony po właz wejściowy w kiosku. Reszta kadłuba została zamaskowana przed rozpoznaniem lotniczym. Uszkodzenia nie były jednak możliwe do naprawienia w krótkim czasie, tak więc z zewnętrznych zbiorników została wypompowana ropa. Następnie ORP "Ryś" udał się wraz z kutrem straży granicznej "Batory" na próbę, w celu sprawdzenia czy okręt w dalszym ciągu pozostawia za sobą ślady ropy[15]. Żadnego śladu nie zauważono i ORP "Ryś" wyszedł w morze do swojego nowego rejonu, tam też zgodnie z rozkazem w odległości 8 Mm na północny wschód od Helu miał postawić zagrodę minową. W trakcie operacji udało się postawić tylko 10 min, ponieważ w pobliżu przebywały liczne jednostki niemieckie.

Praktyka pierwszych dni wojny potwierdziła nierealność założeń planu „Worek”. Polskie okręty podwodne były wykrywane, śledzone i atakowane przez lotnictwo, okręty nawodne, a także przez U-Booty. Wszystkie zostały uszkodzone, a załogi zaczęły odczuwać wyczerpanie fizyczne i psychiczne, spowodowane ciągłymi atakami[11]. Stąd też dowódca „Rysia” postanowił opuścić swój sektor. Decyzję o przesunięciu okrętu bardziej na północ można uznać za uzasadnioną o tyle, że sektor przydzielony Rysiowi pokrywał się z odcinkiem głównej blokady niemieckiej. Trudno jednoznacznie ocenić wejście „Rysia” do portu Hel pomimo wyraźnego zakazu, jednak biorąc pod uwagę opisywany w literaturze stan psychiczno-fizyczny załogi oraz fakt pozostawienia części zamiennych w bazie, można usprawiedliwić działania dowódcy okrętu[11].

Okres internowania

11 września ORP „Ryś” otrzymał depeszę od dowództwa, nakazującą udanie się do Anglii lub internowanie w Szwecji. Załoga okrętu znalazła się w ten sposób w trudnej sytuacji. Według wspomnień jednego z członków załogi[14]:

Nasz dowódca zebrał całą załogę i mówił w ten sposób: straciliśmy ojczyznę, co nam pozostało? Zginąć na Bałtyku lub próbować przedostać się do Anglii. A o ile się nie uda, to będziemy musieli internować się w Szwecji.

Zapas paliwa nie pozwalał jednak na przejście do Anglii i komandor podporucznik Grochowski zdecydował pozostać na patrolu dopóki będzie to umożliwiał zapas oleju napędowego, a następnie udać się do Szwecji. Ponadto Niemcy rozpoczęli oświetlać płytką cieśninę Sund, gdzie okręt nie mógł skryć się pod wodę. 12 września ORP "Ryś" przebywał w pobliżu latarni Oland. Panowały nieprzychylne warunki pogodowe, silny wiatr i sztorm. Peryskopy coraz bardziej zaczynały niedomagać, więc dowódca postanowił zejść na większą głębokość, by dać wypocząć załodze, a także, by osuszyć peryskopy. Następny dzień przebiegł na ORP "Rysiu" podobnie.

14 września dowódca okrętu przekazał drogą radiową prośbę do dowództwa o zgodę na atakowanie jednostek niemieckich bez ostrzeżenia. Otrzymał odpowiedź odmowną nakazującą w dalszym ciągu postępować zgodnie z postanowieniami protokołu londyńskiego, wedle którego atak bez ostrzeżenia dopuszczalny jest jedynie wobec okrętów lub statków transportowych płynących pod eskortą. Na domiar złego, uszkodzeniu uległa echosonda umożliwiająca pomiar głębokości pod kilem. Ponownie też dał o sobie znać problem z nieszczelnymi zbiornikami paliwa, wobec czego dowódca podjął decyzję o zawinięciu do portu szwedzkiego.

18 września o godzinie 2:25 ORP „Ryś” podchodził do latarni Almagrundet. O 7:15 do polskiego okrętu przypłynął szwedzki torpedowiec i wprowadził polski okręt do Stavnas. Zgodnie z prawem międzynarodowym ORP "Ryś" miał prawo przebywać w porcie państwa neutralnego tylko przez 24 godziny, jednak po przeglądzie okrętu okazało się, że usterek nie da się naprawić w tym czasie i zapadła decyzja o internowaniu okrętu.

Ryś pod eskortą szwedzkiego torpedowca został doprowadzony do Vaxholmu, fortecy morskiej, gdzie pozbawiono go broni i zapalników. Kasy okrętowe zostały zdeponowane w banku Handelsbanken, tym samym, który później wypłacał marynarzom pieniądze na ich utrzymanie, a które przed wojną zdeponował tam polski rząd na kupno dział Boforsa[14]. Rozbrojony okręt wraz z załogą skierowano do położonego nad jeziorem Melar Mariefredu. Pozbawiony paliwa Ryś, większość okresu internowania spędził w tym odległym od Bałtyku jeziorze, z którego ucieczka wzorem Orła nie była możliwa. W związku z brawurową ucieczką ORP „Orzeł” z Tallina, wobec internowanych w Szwecji załóg zastosowano szczególne środki bezpieczeństwa. Marynarzy przeniesiono z okrętów do koszar ogrodzonych drutem kolczastym i strzeżonych przez żołnierzy[14]. W roku 1940, po napaści Niemiec na Norwegię, w nadziei na pomoc Polaków w razie agresji Niemiec na Szwecję, okręt wraz z załogą powrócił na pewien czas do Sztokholmu i został uzbrojony, bez zatankowania jednak paliwa. Po uzyskaniu jednak przez Szwecję większego stopnia pewności co do wzajemnych relacji z Niemcami, ponownie pozbawiony części uzbrojenia okręt i załoga powróciły do Mariefredu[14]. Załogom zapewniono wówczas już jednak lepsze warunki bytowe. W 1941 roku, bez zgody załóg, polskie okręty podwodne zostały przeholowane ponownie do Sztokholmu, i zwrócone po sprzeciwie polskich marynarzy i połączonej z nim groźby ich zatopienia[14].

Załogi polskich jednostek internowane w Mariefred zostały zwolnione dopiero w sierpniu 1945 roku. Okręty zabrano do Sztokholmu, a potem podobnie jak „Dar Pomorza” przekazano komunistycznym władzom w Polsce. Z szesnastu oficerów polskich okrętów podwodnych w Szwecji, tylko jeden – komandor Salamon zdecydował się na powrót. Większość marynarzy postanowiła pozostać albo wyjechać do Anglii. W Szwecji zamieszkało 71 marynarzy z polskich okrętów[14].

Lata powojenne

Po zakończeniu działań zbrojnych w 1945 roku rozpoczęły się rozmowy mające na celu powrót okrętu do kraju. Ostatecznie ORP „Ryś” powrócił do Polski w roku 1946, w obsadzie 16 członków załogi. 6 maja tegoż roku rozpoczął się jego remont, który trwał do początku 1949 roku. Na początku swojej powojennej służby wraz z ORP "Sęp" i ORP "Żbik" utworzył Dywizjon Okrętów Podwodnych. Początkowo odbywał liczne ćwiczenia w celu wyszkolenia nowej kadry, a także złożył kilka wizyt kurtuazyjnych, jedną z nich była podróż do Rygi w dniach 13-30 października 1951 roku pod dowództwem kpt. mar. Władysława Urbańskiego[16]. Na początku lat 50. okręt został też poddany modyfikacjom, w ramach których jego wyrzutnie torpedowe przystosowano do torped radzieckich, a także zgodnie z ówczesnym trendem mającym na celu zmniejszenie oporów i turbulencji wodnych podczas pływania podwodnego, usunięto działo pokładowe. 1 września 1953 roku specjalna komisja określiła dopuszczalną głębokość zanurzenia dla Rysia, wynoszącą 20 metrów. 10 stycznia 1955 roku kolejna komisja orzekła, że okręt pod względem techniczno-taktycznym nie odpowiada wymogom stawianym jednostkom tej klasy. W konsekwencji, 8 września 1955 roku na Rysiu odbyła się uroczystość opuszczenia bandery, a okręt wycofano ze służby w Marynarce Wojennej. W 1956 roku został przekazany do złomowania.

Dowódcy okrętu[17][18][19].
kpt. mar. Edward Szystowski 2 sierpnia 1931 – 22 kwietnia 1933
kpt. mar. Andrzej Łoś 22 kwietnia 1933 – 7 lipca 1936
kpt. mar. / kmdr. ppor. Aleksander Grochowski 7 lipca 1936 – 18 września 1939
kpt. mar. Józef Chodakowski 1939*
kpt. mar. Jerzy Rekner 1940*
kpt. mar. Kazimierz Kraszewski 1945-1946
kpt. mar. Józef Wierzchowski 1946-1947
kpt. mar. Tadeusz Jeżewski 1947-1949
kpt. mar. Bronisław Szul 1949-1951
kpt. mar. Władysław Urbański 1951-1955
kpt. mar. Tadeusz Gapiński 1953-1955
(*) Planowane objęcie stanowiska, do którego nie doszło
  1. a b Jerzy Będźmirowski: Sytuacja polityczna w basenie Morza Bałtyckiego, s. 11-17
  2. a b Paul E. Fontenoy: Submarines: An Illustrated History of Their Impact, s. 188-189
  3. Dziennik Rozkazów Ministerstwa Spraw Wojskowych Nr 27 z 31 sierpnia 1938 r., poz. 353.
  4. M. Twardowski, Podwodne drapieżniki..., s. 23-26
  5. a b c Andrzej Makowski: Dywizjon okrętów podwodnych polskiej Marynarki Wojennej w kampanii wrześniowej, s. 66
  6. John O'Connell: Submarine Operationa Effectiveness in the 20th Century Parto One (1900-1939). Bloomington: iUniverse, 2010, s. 240. ISBN 978-1-4502-3689-8.
  7. Dariusz Nawrot: Dramat ORP Jastrząb. W: Zeszyty Naukowe Akademii Marynarki Wojennej. Akademia Marynarki Wojennej, Rok XLX Nr 4 (179) 2009, s. 156. [dostęp 5 lipca 2013].
  8. Mariusz Borowiak: Plamy na banderze. Almapress, 2007, s. 14. ISBN 978-83-7020-370-2.
  9. a b c d Wojciech Budziłło (Wicher): Działania bojowe ORP Sęp we wrześniu 1939 roku, s. 12-17
  10. a b c d e Andrzej Makowski: Dywizjon okrętów podwodnych polskiej Marynarki Wojennej w kampanii wrześniowej, s. 68-74
  11. a b c Andrzej Makowski: Dywizjon okrętów podwodnych polskiej Marynarki Wojennej w kampanii wrześniowej, s. 74-80
  12. a b Robert Cecil Stern: The hunter hunted: submarine versus submarine, s. 56-58
  13. Mariusz Borowiak: Stalowe Drapieżniki, Polskie Okręty Podwodne w Wojnie. T. 15. AJ Press, s. 81, seria: Bitwy i Kampanie. ISBN 83-7237-161-X.
  14. a b c d e f g :Podwodniacy (pol.). Polonia. [dostęp 2013-07-06].
  15. Mieczysław Kuligiewicz: Kuter pościgowy Batory. T. 28. Wydawnictwo MON, 1974, seria: Typy Broni i Uzbrojenia.
  16. Okręty podwodne ORP Ryś i ORP Żbik (pol.). [dostęp 2013-07-06].
  17. Jan Kazimierz Sawicki [red.]: Kadry morskie Rzeczypospolitej. Tom II: Polska Marynarka Wojenna. Cz. 1: Korpus Oficerów 1918−1947. Gdynia: 1996, s. 242. ISBN 83-86703-50-4.
  18. Waldemar Wierzykowski: Od kanonierki do fregaty. Okręty spod biało-czerwonej i ich dowódcy 1920-2011. Świnoujście: 2012, s. 20, 81.
  19. Andrzej S. Bartelski. Dywizjon i Grupa Okrętów Podwodnych 1932-1945. „Morza, Statki i Okręty”. 5/2012. ISSN 1426-529X. 
  1. Można zatem przyjąć, że nie ćwiczyli wcześniej jego wykonania w przydzielonych im sektorach.
  2. Prot okół londyński z 1936 roku, przewidywał m.in.:
    "(1) W akcji swojej względem statków handlowych, łodzie podwodne winny stosować się do przepisów prawa międzynarodowego, którym podlegają nawodne okręty wojenne.
    "(2) W szczególności - z wyjątkiem przypadku uporczywej odmowy zatrzymania statku, po skierowaniu do niego przepisowego żądania, lub przypadku czynnego oporu przy rewizji - okręt wojenny nawodny lub też podwodny, nie może zatopić statku handlowego, względnie uczynić go niezdolnym do dalszej żeglugi, nie umieściwszy uprzednio pasażerów, załogi i dokumentów okrętowych w bezpiecznym miejscu. W tym celu łodzie okrętowe nie mogą być uważane za miejsca bezpieczne, chyba że uwzględniając stan morza i warunków atmosferycznych, bezpieczeństwo pasażerów i załogi zostanie zapewnione przez bliskość lądu lub obecność innego statku, który byłby w możności zabrać ich na pokład".

Bibliografia

Zobacz też